I Bez tytułu...
Nocujesz u mnie w domu bo przyjechałeś do mojego miasta w sprawie pracy... dostałeś swoją wymarzoną pracę i przyjeżdżasz do mnie już trochę podpity około północy... podwiózł cię jakiś nowy kumpel z pracy... dzwonisz do mnie na komórkę żeby nie obudzić moich rodziców. Nie chcesz iść jednak spać bo jesteś w szampańskim nastroju, chcesz żebym się z Tobą napił bo już wszystko zaczyna wracać do normy. Schodzimy do piwnicy bo stwierdziłem że tam przynajmniej możemy się zabawić w sensie zagrać w coś, a rodzice i tak nie będą słyszeli. Otwierasz szampana i nalewasz do kieliszków... smak jest wyborny...zainteresowałeś się stołem do bilardu który stoi po lewej stronie od drzwi... podchodzisz i pytasz czy nauczę Cię grać w te kulki bo zawsze chciałeś się tego nauczyć. Mówię że oczywiście i podaje Ci kij... śmiejesz się i pytasz gdzie masz go sobie wsadzić. Odpowiadam że zaczynasz więc żebyś poszedł to Ci pokaże jak się go używać. Nachylasz się nad stołem i celujesz w bile. Chwytam Cię od tyłu i lekko się kładę na Tobie ustawiam twoją rękę i całą postawię i mówię że teraz możesz strzelić... oczywiście nic nie trafiłeś... xP moja kolej podchodzę i wbijam jedną, drugą, trzecią bilę... Ty patrzysz na mnie i podnieca Cię bardzo ten widok... zauważyłem że przyglądasz się mi więc pytam czy coś robię nie tak, odpowiadasz owszem i podchodzisz żeby mnie poprawić. Stajesz za mną i nachylasz się nade mną na stole...zabierasz mi kij i zaczynasz całować w szyję , wsuwasz mi ręce pod podkoszulek i masujesz mój brzuch i klate. Odwracasz i całujesz w usta, namiętnie wbijasz się w nie i masujesz mój język, odwzajemniam się tym samym.... ja przerywam ten pocałunek i zaczynam cię lizać po szyi. Schodzę niżej lecz tam na przeszkodzie widzę twój podkoszulek, ściągam ci go i popycham Cię na stół do bilardu. Wpadasz na niego i siadasz na krawędzi...podchodzę i popycham cię za klate tak abyś się na nim położył, wszystkie bile wędrują na drugą stronę a ja w tym czasie zajmuje się twoimi sutkami. Pieszczę je swoimi ustami, podgryzam i ssam. Podoba ci się to... nikt dotąd nie zaczął od sutków... jeżdżę palcami po Twoim ciele, bardzo delikatnie... a ty odwzajemniasz się tym samym. Przekonujesz się że mam łaskotki na całym ciele i że pobudza mnie to bardzo... Jednak nie pozwalam Ci tak robić zbyt długo...zatrzymuje twoje ręce i odpinam pasek u Twoich spodni. Zsuwam Ci je i widzę pod białymi bokserkami nabrzmiałego penisa... Uśmiecham się i wyciągam go... spodnie i bokserki lądują na podłodze... widzę że nie trzeba go już bardziej pobudzać więc zabieram się za ssanie. Jednak jest trochę niewygodnie, mam za mało śliny w ustach więc sięgam po butelkę szampana...najpierw zwilżam w nim usta potem biorę malutko do buzi i z powrotem zabieram się za robienie loda....teraz idzie znacznie lepiej... wygląda na to że mam do tego smykałkę... poruszam się szybko i strasznie ci się to podoba... nagle zwalniam i zatrzymuje się na żołędziu ,ssam go bardzo wolno a przy okazji masuje go językiem... jesteś już na skraju wybuchu... teraz ustami sięgam do twojej moszny Twoje jądro znajduje się w moich ustach by za chwilkę znowu być na zewnątrz. Biorę twojego penisa i liże go jak loda, od jąder do koniuszka i jeszcze raz... znowu biorę go do buzi i sobie ci loda... znowu szybko nie wytrzymujesz i spuszczasz się.... gdy cała zawartość już znalazła się w mojej buzi podniosłem twarz i pocałowałem cię... pozwalając by twoja sperma znalazła się w twoich ustach tzw. Śnieżynka... nie byłeś zbytnio zachwycony tym faktem lecz przyjąłeś ją... nie wiedziałeś co teraz nastąpi a ja w tym czasie wszedłem na stół i mój nabrzmiały penis znalazł się naprzeciwko Twoich ust więc zacząłeś ssać... chciałeś mi pokazać że też jesteś tak dobry... poczułeś smak mojego penisa... był inny niż smak twojej spermy... spodobało ci się to... zacząłeś go ssać i robić mi loda to szybko to zwalniając tempo... było mi strasznie dobrze lecz nie chciałem wybuchnąć... więc Ci przerwałem... zszedłem ze stołu, ty zszedłeś za mną... Twój przyjaciel jeszcze nie był gotowy na kolejną zabawę więc postanowiłem zacząć. Odwrócony byłeś w kierunku stołu i pochylałeś się nad nim.. ja zacząłem ci wkładać... oczywiście napotkałem opór.... jako doświadczony facet rozluźniłeś się cały i już następnym razem weszło gładko... było bardzo ciasno...tak ciasno że czułem fale krwi przepływają przez mojego penisa. Podobało mi się to zacząłem poruszać się w tył i w przód, po kilka chwil zwiększając tempo... Było mi wspaniale... tobie zresztą też.... zacząłem słyszeć Twój niski oddech w takim samym tępię jak się poruszałem w przód i w tył... postanowiłem przyśpieszyć, na co zareagowałeś jęknięciem.... jęczałeś a ja dochodziłem... strasznie mi się to podobało... aż wreszcie wystrzeliłem wówczas zwolniłem tempo i wyciągnąłem swojego małego... był już zadowolony i zmęczony... za to Twój po tej jeździe wrócił na pełne obroty... znowu domagał się zabawy... poszliśmy na sofę przed tv po 2 stronie pokoju... położyłem się choć wiem że wolisz na stojąco... nie miałeś wyboru Twój przyjaciel się domagał... wylądowałeś między moimi biodrami i zacząłeś wchodzić we mnie... twoje oczy były naprzeciwko moim... więc widziałeś mój ból w nich... spytałeś czy masz przestać lecz powiedziałem że nie... zacząłeś bardzo powoli... chciałeś żebym się przyzwyczaił.... już nie sprawiało mi to tak wielkiego bólu... więc się uśmiechnąłem... zacząłeś mnie całować i poruszać się coraz szybciej i coraz szybciej... znowu mnie zaczęło boleć lecz wiedziałem że znowu się przyzwyczaję... posuwałeś mnie bardzo ale to bardzo szybko podobało ci się to... widziałem to na twojej twarzy która była tuż naprzeciwko... nagle zamknąłeś oczy i przygryzłeś sobie dolną wargę a twój ruch w przód i w tył jeszcze przyspieszył o ile to jeszcze możliwe... nagle cała mimika twarzy znikła i pojawił się uśmiech a ruchy zwolniły tępo... wiedziałem że wybuchłeś tym co miałeś jeszcze w sobie... wziąłem i pocałowałem cię wówczas namiętnie...
The End... FIN itp